sobota, 06 listopada 2010
Polska - Korea Południowa 3:0 - GRAMY DALEJ!

piątek, 29 października 2010
Zdjęcie dnia: Oby tak uśmiechnięte nasze "złotka" kończyły mecz Japonią
Orlando gromi, a Stan nadal uparty

Przewaga Orlando nie podlegała dyskusji przez całe spotkanie. Mało tego, losy zwycięstwa rozstrzygnęły się praktycznie już w pierwszej kwarcie, a mimo to Stan Van Gundy nadal pozostał uparciuchem.

Szkoleniowiec Orlando Magic podobno obiecał Marcinowi Gortatowi szansę sprawdzenia na pozycji silnego skrzydłowego. Oglądałem mecz z Wizards na żywo. Widziałem bezsilność gości i tak po cichu liczyłęm, że może w ostatniej kwarcie polski środkowy zagra jako "czwórka". Nic z tych rzeczy. Wygląda na to, że na zmianę pozycji nasz rodak szans większych nie ma.

RECAP | BOXSCORE | PHOTOS

Gortat powiedział po meczu:

„Honestly, I’m sick of listening every hour about Miami — Miami that, how great they are, how big they are, what kind of record they gonna have. I get every day interviews back in Poland, people calling me about Miami, Miami, what you think about Miami? What you think about Big Three? I’m going to say the same thing: they are a great team, they have three superstars, they got a couple good role players on the team. They looking good on the paper, but they got to start winning.”

Mocne uderzenie ;)

piątek, 13 sierpnia 2010
„Dopóki piłka w grze”

Czy po porażkach z Gruzją i Bułgarią polscy koszykarze są jeszcze w stanie włączyć się do walki o awans do przyszłorocznych mistrzostw Europy na Litwie?

Nie mam pojęcia.

Ale jeśli ikona polskiego sportu Kazimierz Górki powiedział kiedyś, że:

„Dopóki piłka w grze, wszystko jest możliwe”

...to na pewno powinniśmy wierzyć i nie przekreślać szans naszego zespołu jeszcze przed startem konfrontacji z Belgią.

Chociaż okoliczności nie nastrajają nas optymistycznie. Plaga kontuzji i – przynajmniej według mnie  - niezbyt rozsądnie dobrana szeroka kadra sprawiły, że Igor Griszczuk sięgnąć musiał po Mateusza Kostrzewskiego oraz Kamila Chanasa i choćbym nie wiem jak optymistycznie spoglądał na ich koszykarskie cv to nie przejdzie mi przez gardło, że są to gracze wartościowi dla reprezentacji. Tym bardziej, że my teraz przede wszystkim potrzebujemy zmiennika dla Łukasza Koszarka.

O tym, że Belgowie mają komplet zwycięstw po trzech meczach to aż strach wspomnieć.

Optymistycznie jednak powinien nastrajać nas fakt, że biało-czerwoni będą mieli w sobotę atut własnej hali. To w ostatnim czasie wydaje się być kluczowe dla rezultatów osiąganych przez naszych koszykarzy. Pytanie tylko czy w sobotę Ci kibice pojawią się w odpowiedniej ilości?

Miejmy nadzieję…

piątek, 30 lipca 2010
Gruzja - nowicjusz z ambicjami

W ubiegłym roku wywalczyli długo wyczekiwany przez kibiców awans do Dywizja A, a, że apetyt rośnie w miarę jedzenia to teraz podopieczni Igora Kokoskova zapowiadają, że chcą awansować do przyszłorocznych mistrzostw Europy.

Choć w Gruzji trudno doszukać się solidnego klubu, który miałby wyrobioną jakąkolwiek renomę na arenie europejskiej to poważnym błędem byłoby uznać reprezentację tego kraju za outsidera w stawce zespołów grupy C. Tak jak biało-czerwoni mają swojego niezawodnego Polish Hammera z Orlando, tak i Gruzini mogą liczyć na solidną postawę swojego rodzynka na parkietach NBA.

Zaza Pachulia, bo o nim mowa, karierę w NBA zaczął w 2003 roku w Orlando Magic. Później występował w Milwaukee Bucks, a ostatnie pięć lat spędził w Atlanta Hawks. Choć w ostatnim sezonie spędzał na parkiecie przeciętnie tylko 14 minut na mecz, to w reprezentacji swojego kraju nadal jest niekwestionowanym liderem. W ubiegłym roku, kiedy Gruzja walczyła o awans do Dywizji A Pachulia notował średnio 17,9 punktu oraz 8,5 zbiórki na mecz. Od dłuższego czasu pełni również funkcję kapitana zespołu.

Oprócz zawodnika Atlanty Hawks polscy kibice kojarzyć będą jeszcze jednego zawodnika, George Tsintsadze, który w ubiegłym sezonie bronił barw Trefla Sopot. Rozgrywający, który dołączył do sopockiego zespołu w trakcie sezonu jest podstawowym rozgrywającym gruzińskiego zespołu i z pewnością swoją wiedzę zdobytą podczas pobytu w Polsce będzie chciał spożytkować w konfrontacji z naszą reprezentacją.

Jednak Gruzja to nie tylko Zaza Pachulia i George Tsintsadze. Większość zawodników serbskiego szkoleniowca na co dzień występuje w silnych, europejskich ligach i choć Giorgi Shrmadini (Panathinaikos Ateny), Vitor Sanikidze (Virtus Bolonia), Nika Metreveli (Montepashi Siena) czy Tomike Shengelia (Pamesa Walencja) nie są gwiazdami swoich zespołów, to kelnerami nie są i w koszykówkę grać potrafią.

Pierwsze spotkanie Gruzinie rozegrają 2 sierpnia w Arenie Tbilisi właśnie z reprezentacją naszego kraju. Transmisję z tego spotkania przeprowadzi TVP Sport.

Zdjęcie dnia: Bardzo udany debiut

fot. ASInfo

sobota, 03 lipca 2010
Trener Kanady: Nash nigdy nie powiedział „nie”

Selekcjoner reprezentacji Kanady, Leo Rautins, że jest szansa na to, że jego zespół podczas Mistrzostw Świata w Turcji poprowadzi gwiazda NBA – Steve Nash.

Leo Rautins, szkoleniowiec seniorskiej reprezentacji Kandy w piątek i sobotę przebywał w Hamburgu, gdzie rozgrywane są Mistrzostwa Świata drużyn do lata 17.
- Obserwuje nasze drużyny młodzieżowe. Byłem już w San Antonio, gdzie oglądałem jak nasz zespół do lat 19 wywalczył sobie awans do przyszłorocznych mistrzostw. Teraz jestem tutaj i przyglądam się grze zespołu U-17.
Do tej pory większość kibiców i fachowców była przekonana, że reprezentacja Kanady na czempionacie w Turcji będzie musiała - tradycyjnie z resztą - radzić sobie bez Steve’ego Nasha. Rautins przyznał jednak, że w tej kwestii jeszcze wszystko się może zdarzyć.
- Wszyscy zawodnicy są zaangażowani i chcą grać. Nash? Nigdy nie wiadomo. On przecież nigdy nie powiedział "nie" - stwierdził Rautins w jednym z wywiadów.
Miniony sezon był 13 rozegranym przez Nasha na parkietach NBA, mimo tego rozgrywający notując średnio 17,8 punktu, 10,1 asysty oraz 3,3 zbiórki udowodnił, że do koszykarskiej emerytury jeszcze daleko. Obecność dwukrotnego MVP NBA w kadrze byłaby dla Kanadyjczyków ogromny wzmocnieniem. Ostatni raz w barwach narodowych wystąpił on w 2003 roku podczas - przegranych przez Kanadę - kwalifikacji do igrzysk Olimpijskich w Atenach.
15:44, dar3ckiii
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 czerwca 2010
MŚ, dzień 3: Dwie bramki Polaków!

Niemcy - Australia 4:0 (2:0)

1:0 Podolski 8
2:0 Klose 27
3:0 Mueller 68
4:0 Cacau 70

Niemcy pokazali, że na tym mundialu również będą walczyć o najwyższe cele. Zwyciestwo 4:0 na imprezie tej rangi, nawet z zespołem pochodzącym z trochę innego, gorszego piłkarskiego świata, może robić wrażenie. Tym bardziej, że styl gry naszych zachodnich sąsiadów mógł się podobać.

Podwójny powód do radości sprawi nam fakt, że mimo iż reprezentacja Polski na mundialu nie występuje to Polacy już dwukrotnie wpisali się na listę strzelców. W 8 minucie meczu z Australią bramkarza rywali pokonał Łukasz Podolski, a 19 minut później na listę strzelców wpisał się Mirosłwa Klose.

Co ciekawe, spośród tych czterech bramek tylko jedna była autorem Niemca - Thomasa Muellera. Bramkę na 4:0 dla zawodników Loewa strzelił Cacau, który jest takim Niemcem, jak jak ja Chińczykiem.

 

Wynik dwóch pozostałych spotkań:

Serbia - Ghana 0:1 (0:0)

0:1 Gyan 84 (k.)

Słowenia - Algieria 1:0 (0:0)

1:0 Koren 79

sobota, 12 czerwca 2010
MŚ, dzień 2: Korea pokazuje Grekom miejsce w szeregu

Korea Południowa - Grecja 2:0 (1:0)

LEE Jung Soo (7')
PARK Ji Sung (52')

Szybcy, przebojowi i nieobliczalni Koreańczy kontra aż nadto spokojni, cofnięci do defensywy Grecy. To chyba musiało się tak skończyć - biorąc pod uwage, że kiedy podopieczni Rehhagela oddali pierwszy celny strzał na bramkę JUNG Sung Ryong była 70 minuta, a ich przeciwnicy prowadzili już 2:0. Mimo, że w czasie ostatnich 10 minut Grecy próbowali dosłownie wyjść z siebie, nie udało im się strzelić choćby honorowej bramki. I dobrze - nie zasłużyli na nią. Po fazie grupowej zapewne wrócą do domu.

 

Argentyna - Nigeria 1:0 (1:0)

Gabriel HEINZE (6')

Bardzo dobre spotkanie, dwóch bardzo dobrych drużyn, z których lepsza była - Argentyna Diego Maradony. Miło ogląda się spotkanie dwóch drużyn nastawionych na futbol ofensywny. Tym bardziej, jeżeli atak jednej z tych drużyn prowadzi Lionel Messi - gdyby tylko był bardziej skuteczny. Argentyna mogła wygrać wyżej, ale i Nigeria miał sporo okazji na to, żeby doprowadzić do remisu. Jedną z takich sytuacji zmarnował dobrze znany polskiej publiczności Kalu Uche. Arcyciekawie zapowiada się spotkanie Nigeria - Korea, prawdopodobnie o drugie miejsce grupie.

 

Anglia - Stany Zjednoczone 1:1 (1:1)

Steven GERRARD (4')
Clint DEMPSEY (40')

No i co? i nic. Anglicy zaczęli znakomicie. Gol Gerrarda już w 4 minucie spowodował, że zacząłem sie zastanawiać czy to aby nie jest ten turniej. Turniej w którym Anglicy wreszcie zagrają na miarę oczekiwań. Po dobrym początku przyszła jednak szara rzeczywistość, mecz był nudny, a jedyne ożywienie na trybunach i przed TV zapewne spodowała bramka wyrównujaca dla USA autorstwa bramkarza Anglii - Roberta Greena.

Muzyczny przerywnik - Time for Africa

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8